Na skróty

To nie brak słów. To brak stabilnego języka.

Dwuletnie dziecko, które „mówi po swojemu”, bardzo często chce mówić.

Ale jego język nie ma jeszcze gdzie być.

Nie na podniebieniu.

Nie w pozycji gotowej do pracy.

Nie w napięciu, które pozwala uruchomić mowę.

I wtedy:

• dźwięki są rozlane

• sylaby się nie składają

• słowa się nie pojawiają

Bo język to nie tylko artykulacja.

To stabilizator, przewodnik i punkt startowy mowy.

🔎 Co widzi logopeda?

• niski spoczynek języka

• brak pionizacji

• słabą koordynację język–żuchwa–oddech

• brak gotowości do planowania ruchu

💛 Co widzi rodzic?

„On rozumie… ale nie mówi.”

I to jest prawda.

Bo rozumienie może wyprzedzać sprawność języka nawet o wiele miesięcy.

⛔ Najczęstszy błąd

Ćwiczymy głoski…

Zanim język ma siłę i pozycję, by je unieść.

A język, który:

• leży nisko

• nie stabilizuje żuchwy

• nie współpracuje z oddechem

👉 nie zbuduje mowy, choćbyśmy powtarzali „pa-pa-ba” codziennie.

✅ Co robimy inaczej na konsultacji?

• oceniamy pozycję i napięcie języka

• sprawdzamy funkcje oralne

• łączymy mowę z neurobiologią i miofunkcją

• tłumaczymy rodzicom dlaczego ich dziecko jeszcze nie mówi

• dajemy konkretny plan, nie „czekanie”

Bo jeśli język nie jest gotowy — mowa nie ruszy.

A jeśli go wesprzemy w odpowiednim momencie…

👉 mózg bardzo szybko nadrabia.

📩 Zapraszam na konsultacje

Dla rodziców, którzy nie chcą już słyszeć „jeszcze ma czas”.

Bo kiedy język znajduje swoje miejsce —mowa ma gdzie się zacząć!

Możesz również polubić…